Cailler

Marka od Nestle, której nigdy wcześniej nie widziałam. Czekolada przywędrowała do mnie w paczce z Anglii (ale jest marką szwajcarską). A że ostatnio mam „fazę” na bakalie to od razu zabrałam się za jej degustacje.

1cailller

Papierek i sreberko, czyli już mnie kupili. Małe, zgrabne kosteczki, kojarzą mi się z niemieckim czekoladami z dziecięcych lat. Sama czekolada jest cudownie mleczna, bardzo słodka i kremowa (bardzo podobna do Milki). Do tego mnóstwo bakaliikawałki orzechów laskowych i migdałów – chrupiących i mocno podprażonych. No i rodzynki – całkiem sporo rodzynek. Duże, soczyste i słodkie.

2cailler

Zjadłam sama pół tabliczki, bo tak mnie wciągnęła. Niby zwykła bakaliowa, a naprawdę smaczna.

3cailler

Ocena: 8,5/10

9 komentarzy

  1. ~Vela · 21 grudnia 2015 Odpowiedz

    Ja to w ogóle za bakaliowymi nie przepadam, ale tak Ci powiem szczerze, że ta naprawdę wygląda apetycznie. Nie pożałowano w niej dodatków. :-)

  2. ~Rebel · 21 grudnia 2015 Odpowiedz

    Zwykła bakaliowa… tym bardziej, ze nie znoszę bakalii w czekoladach to bym jej nie spróbowała.

  3. ~Natalie · 22 grudnia 2015 Odpowiedz

    No, no, ale bogata! Wszamałabym taką :)

  4. ~Karolina · 22 grudnia 2015 Odpowiedz

    Czasami właśnie takie niby zwykłe czekolady okazują się bardzo smaczne i wciągające. Ja tak mam często, ale powiedziawszy szczerze nigdy o tej marce spod skrzydeł nestle nie słyszałam :)

  5. ~Barbara Bajko · 22 grudnia 2015 Odpowiedz

    Widzę ją na górskim szlaku! :D

Zostaw odpowiedź