Lindt Creation Mint Supreme

Przyszła pora na coś dostępnego w Polsce. W myśl nowości powinnam wrzucić recenzję Milki Collage, ale o niej może następnym razem. Lindt miał raptem kilka dni ważności więc czułam zbyt dużą presję.

Z czekoladami Lindt mam na ogół skrajne odczucia – albo smakują mi bardzo albo wcale. I co chwile zmieniają mi się gusta. Teraz  ciągle jadłabym białą czekoladę, a jeszcze nie dawno miałam tak  z  gorzką.

1lindtmint

Jak zwykle Lindt pokusił się o poetycką nazwę – wyśmienita czekolada ciemna z warstwami trufli waniliowej (15%) i miętowym nadzieniem (15%). Oczywiście piękna nazwa ni jak ma się do rzeczywistości. Ciemna czekolada ok, jest. Jest ona intensywnie kakaowa, wręcz wytrawna (70% kakao). Moim zdaniem trochę to zabija i tak mało wyraźne wnętrze. Za to na warstwy trufli nie ma co liczyć – jest zbite, kremowe nadzienie o słodkim, ewentualnie minimalnie waniliowym smaku. Do tego troszkę miększa, zielonkawa (barwiona szpinakiem) góra. Miętowa, ale nie tak orzeźwiająco jak np. w After Eight. I nie wiem czy była to kwestia krótkiego terminu ważności czy może mojego gorszego dnia, ale nie smakowało mi. Jakoś tak bez wyrazu było.

2lindtmint

Ocena: 5,5/10

Kupione w: Tesco

Cena: nie całe 8zł (promocja)

Gramatura: 150g

Wartości odżywcze i skład:

3lindtmint

6 komentarzy

  1. ~Vela · 22 października 2015 Odpowiedz

    Czekolada z miętą to dla mnie połączenie nie do przejścia jednak muszę przyznać szczerze, że ta wygląda tak pięknie, że chyba nawet bym się do jednej kosteczki przemogła. :D Cud!

  2. ~Muszka · 22 października 2015 Odpowiedz

    Lubię bardzo połączenie mięty i czekolady:)

  3. ~magiacukru · 22 października 2015 Odpowiedz

    Co mi się podoba, to wygląd tabliczki i kartonik, wnętrze nie moje :D

  4. ~Karolina · 22 października 2015 Odpowiedz

    Jak dla mnie z jednej strony na plus idzie fakt iż nie jest aż tak miętowa jak After, ale mimo wszystko i tak mam pewne obiekcje :D

  5. ~Kimiko · 22 października 2015 Odpowiedz

    Tej nigdy nie jadłam. Ogólnie albo mam czas, w którym strasznie chcę jakąś miętową czekoladę, albo przez dłuuugi czas, zupełnie je pomijam. Ble, po opisie wnioskuję, że lepiej nadal trzymać się od niej z daleka. A z kolei After Eight walą dla mnie jedynie cukrem i pastą do zębów.

  6. ~Natalie · 22 października 2015 Odpowiedz

    Mięta jest fuj i zdania nie zmienię. Nawet na Lindt’a bym się nie skusiła.

Zostaw odpowiedź