Kinder Schoko-Bons

Pamiętam, że kiedy pojawiły się na rynku byłam dzieckiem którym nie było na nie stać ;) (a mama niechętnie kupowała mi większe słodycze). A zatem jadłam je może dwa razy w życiu. Ale Kinder to Kinder. Dla mnie, każdy ich produkt jest smaczny ;D.

Smakołyk z mlecznym i orzechowym nadzieniem oblany mleczną czekoladą.

1bons

W 125-opakowaniu jest 21 cukierków. Są one dość małe, ale to akurat według mnie jest zaletą – można zjeść ich więcej ;). Po odwinięciu folii zobaczymy coś dziwnego. Dziwnego, bo cukierki nie są pokryte typową czekoladą. Jest na nich taka cieniutka, błyszcząca (jakby cukrowa) skorupka. Dopiero pod nią kryje się typowa kinderkowa czekolada, czyli maksymalnie mleczna i słodka. Następnie mleczne nadzienie. Ciut mniej zbite niż te w Kinder Czekoladzie. Kremowe, bardzo słodkie, lekko waniliowe. Zatopione są w nim małe kawałki chrupiących orzechów laskowych. Dzięki temu, że solidnie je podprażono dodają całości fajnego orzechowego aromatu.

2bons

Ocena: 9/10

Kupione w: prezent

Cena: patrz wyżej

Gramatura: 125g

Wartości odżywcze i skład:

3bons

11 komentarzy

  1. ~Vela · 21 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Ja muszę przyznać, że w kategorii cukierków te są jednymi z moich ulubionych. Lubię też te ,,podróby” w kształcie misiów z Lidla, a najbardziej chyba niemieckie cukierki od chateau milch mause zwłaszcza nie mlecze ale karmelowe. Są tylko dla fanów skrajnej słodkości i lubiących płynny karmel aczkolwiek są pyszne. :-) Szkoda tylko, że ich paczka jest taka ogromna i nie można kupić w mniejszej ilości.

  2. ~Kimiko · 21 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Uwielbiam je! To moje ulubione (a przynajmniej na chwilę obecną nie potrafię sobie przypomnieć lepszych) cukierki tego typu. :D

  3. Natalia · 21 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Jadłam dosłownie parę razy, ale jak już zaczynałam, to nie mogłam przestać. :>

  4. ~Słodkie Abstrakcje · 21 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Uwielbiam je! Maleństwa takie, a sprawiają wiele radości! :)

  5. ~Szpilka · 21 kwietnia 2015 Odpowiedz

    uwielbiam! kocham! przepadam za kinder! moja ulubiona czekoladowa firma… uważam, że jest niesamowita i jeszcze przypomina mi moje błogie dzieciństwo :) choć w jajeczkach co mi się nie podoba, to, to że są takie tycie, przydałyby się także w większych rozmiarach :D

  6. ~Olga (livingonmyown) · 21 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Jeden z dwóch produktów Kinder, obok batonika Country, których nienawidzę. Właśnie przez rozmiar, twardość, małe i włażące w zęby orzeszki i ogólną niekinderkowość. Gdyby nie opakowanie i naniesiona nań nazwa firmy, w życiu bym nie zgadła, że to ta linia. Do Schoko-bons podchodziłam kilkukrotnie, zawsze z tym samym rezultatem – zjadłam ze dwa i resztę oddawałam. Pocieszenie takie, że zaoszczędzę kasę, bo drogie to cudo rzeczywiście jest ;)

    P.S. Patrząc na komentarze wyżej, to albo zostanę zaraz zlinczowana, albo poblokujecie mi dostęp do Waszych blogów :D

  7. ~Barbara Cichorska · 21 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Niedawno zostałam takimi cuksami poczęstowana – z nieufnością sięgnęłam po sztuk jeden. Okazało się całkiem ok :D Ale w większej ilości nie zjadłabym.

  8. ~Natalie · 22 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Uwielbiam! Smak dzieciństwa :) Pamiętam jak u babci, gdy kuzyn mnie częstował, to zamiast brać jednego brałam ogromną garść i chowałam po kieszeniach, a on potem beczał :P
    Szkoda, że są takie drogie :(

  9. ~Rebel · 25 czerwca 2015 Odpowiedz

    Tez je dostałam, z Niemiec.
    Szczerze mówiąc, to okazały się pyszniejsze niż myślałam wcześniej. Dałabym maksa. :D

  10. kreatywnie.proste · 19 lipca 2015 Odpowiedz

    Pamiętam, że w dzieciństwie jadłam podobne cukierki, tylko nie pamiętam ich nazwy. Na pewno były od Kindera a potem wycofano je z produkcji. Od kiedy na rynek weszły Schoko Bons, nie jadłam ich zawsze cena mnie zniechęcała. Ale jestem bardzo ciekawa czy są to te same cukierki którymi zajadałam się w dzieciństwie, chociaż mam wrażenie że tamte był z chrupkami ryżowymi w środku…

    • czekosfera · 19 lipca 2015 Odpowiedz

      Coś mi świta, ale też nie pamiętam nazwy.
      Ach te dziecięce, słodyczowe wspomnienia…

Zostaw odpowiedź