Rido – ciasteczka w czekoladzie mlecznej

Długi czas omijałam półkę z ciastkami w Biedronce. Zniechęcała mnie (zresztą nadal tak mam) ich gramatura. Wszystko wydaje się takie „masowe”. Poza tym, po co mi półkilowe opakowanie, które sama będę męczyć przez kilka dni. A zatem biedronkowe ciastka/ciasteczka idealnie sprawdzają się na spotkanie w większym gronie (tym bardziej studenckim). I właśnie o takich dzisiaj będzie mowa.

Rido – ciasteczka kruche (55%) w czekoladzie mlecznej (45%).

1rido

Zacznijmy od gramatury – 350 gram to od groma ciasteczek. W dużej, głębokiej tacce znajdziemy ich miliony (a dokładnie, około 440).

2rido

I w zasadzie mamy bardzo prostą słodycz. Kruche ciastko – nie za słodkie, minimalnie maślane, no i fajnie chrupiące. Oblane dość grubą (jak na te wymiary) warstwą czekolady. Jest ona bardzo mleczna, bardzo słodka i tłustawa, ale tutaj to akurat nie przeszkadza. Po kakao ani śladu, ale spokojnie – jeśli macie do niego słabość to dostępna jest również wersja z czekoladą deserową.

3rido

Ogólnie bardzo podoba mi się forma. Smak też całkiem przyzwoity. Dwa minusy: po pierwsze wciągają (łatwo zjeść pół tacki!), po drugie – już po kilku sztukach wyczujemy nadmiar proszku do pieczenia.

Ocena: 7,5/10

Kupione w: Biedronka

Cena: 4,19 (promocja)

Gramatura: 350g

Wartości odżywcze i skład:

4rido

15 komentarzy

  1. ~Vela · 19 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Kupiłam je kiedyś na wagę w jakimś sklepie spożywczym i to były bodajże te Maltikeksy od dr. Gerarda więc nie wiem czy mogę je porównać bezkarnie z tymi bo to w sumie chociaż forma ta sama ale inny producent. Co do tych ciasteczek to miałam strasznie mieszane uczucia. :D To przyjemny, słodki produkt, który a to raz sobie ssałam pozwalając czekoladzie się rozpuścić, a to bezczelnie chrupałam. Z jednej strony fajne małe co nieco z drugiej smak jest tak delikatny, że ani się tym najeść ani porządnie posmakować. :D

  2. ~Kimiko · 19 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Taka drobnica, a skład… aż człowieka dziwi, gdzie oni to wszystko upchali. :P

    Kiedyś jadłam coś takiego w deserowej czekoladzie, kupione na wagę i nawet mi wtedy smakowało, ale żadnego powrotu do tego mimo wszystko nie mam zamiaru robić.

  3. ~Szpilka · 19 kwietnia 2015 Odpowiedz

    hahaha tych nie jadłam, ale często u mnie są w domu multikeksy! jak się dorwę czasem przed telewizorem, to lubię je pochrupać :D takie niby nic a wciąga… i tłuszczyk się obrasta xD moi rodzice często kupują w gości, bo jak każdy jest najedzony i nie ma w co sb wpakować to zawsze mimo wolnie będzie brał takie nic :D

  4. ~Natalie · 20 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Jakoś mnie nie kuszą, nie lubię takich małych, zgubnych ciasteczek ;)

  5. ~Olga (livingonmyown) · 20 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Z tego samego powodu co Ty omijam biedronkowy regał ciasteczkowy (nawet nie czuję, że rymuję), choć smaki mnie kuszą. Do tej pory kilkukrotnie kupiłam wyłącznie biszkopty Paryskie (180 g bodajże), które koooooooooooocham, zwłaszcza z nadzieiem morelowo-śmietankowym (drugi to truskawka-morela). Słodkie, miękkie, dżemowe, idealne. Ale jeśli nie lubisz biszkoptów z nadzieniem będącym cukrem w cukrze, to nie kupuj.

  6. Natalia · 21 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Jadłam właśnie te w czekoladzie deserowej – moi dziadkowie je uwielbiają, a i mi ciężko było się oderwać. ;)

  7. ~Barbara Cichorska · 21 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Chyba nigdy ich nie próbowałam. Tak prosty produkt, a skład kilometrowy :/

Zostaw odpowiedź