Lindt Excellence Blueberry Intense

Mam wielkie zapasy słodyczy, a i tak co chwilę kupuję lub dostaję kolejne. Mam manie szukania czekolad, których dotychczas nie jadłam. Najlepsze jest to, że osoby, które ze mną egzystują popadają w to samo. Co chwilę więc ktoś do mnie dzwoni i pyta się czy przypadkiem nie jadłam jakiejś czekolady, bo ma okazje ją kupić w dobrej cenie ;D.

Dzisiaj klasyka od Lindt. Przynajmniej tak mi się wydaję. Obok tej czekolady przechodziłam kilka razy, ale dopiero mama mojego chłopaka postawiła mnie przed faktem dokonanym.

Wyśmienita czekolada ciemna z migdałami (słupki) i kawałkami borówki amerykańskiej. Masa kakaowa minimum 47%.

1lindtbor

Ładne kartonowe opakowanie, a w środku termozgrzewalne sreberko. Tabliczka podzielona jest na 10 dość cienkich i jednocześnie dużych kostek – czyli typowo dla tej serii czekolad. Już sam zapach przy rozrywaniu sreberka daje do zrozumienia, że będę mieć do czynienia z czymś wyjątkowym. Pachnie cudownie – kakao przeplatane nutami borówek amerykańskich.

2lindtbor

Czekolada jest bardzo kremowa, przyjemnie rozpływa się w ustach. Wyraźnie kakaowa, jednocześnie słodka (oczywiście jak na bardziej wytrawne tabliczki przystało). Zatopione są w niej kawałki migdałów – lekko chrupiące i jak najbardziej wyczuwalne. Urozmaicają całość. Do tego to, co czuć wszędzie – kawałki borówek. Ani nie za słodkie ani nie za kwaśne. Minimalnie ciągnące. Mają taki specyficzny smak – identyczny jak w owocach, które same w sobie (jedzone latem) koniecznie mi smakują. A tutaj jest zupełnie inaczej. Aż sama byłam zdziwiona, ze przypasował mi ten smak. W składzie znalazłam jeszcze ananasa i jabłko, ale w tabliczce ciężko było mi je wyczuć. Borówki przyćmiewają wszystko (ale to jest jak najbardziej na plus).

3lindtbor

Całość jest umiarkowanie słodka i niesamowicie owocowa. Dość specyficzna i przez to ciekawa.

Ocena: 9/10

Kupione na: rynek w Olsztynie

Cena: 7zł

Gramatura: 100g

Wartości odżywcze i skład: na zdjęciu

4lindtbor

11 komentarzy

  1. ~Słodkie Abstrakcje · 31 marca 2015 Odpowiedz

    Borówki! Kocham borówki! To musi być smaczne :)
    U mnie nie wiedzą, że prowadzę bloga. Zazwyczaj robię testy sama.. No i dlatego wszystko muszę kupować sama :) Niestety ! :)

  2. ~Kimiko · 31 marca 2015 Odpowiedz

    Mimo, że jadłam naprawdę wiele czekolad Lindt’a, to akurat tej, jednej z klasycznych, nie miałam okazji jeść. Nawet nie wiedziałam, że są w niej również migdały! Wpisałam na listę „do zakupienia”. ;)

  3. ~vela · 31 marca 2015 Odpowiedz

    hm, jagodowej czekolady możliwe że nie próbowałam więc byłoby to ciekawe doznanie tylko dlaczego ona jest GORZKA? :< chociaż muszę przyznać, że do tych uroczych owoców faktycznie bardziej pasuje czekolada deserowa.

  4. ~czoko · 31 marca 2015 Odpowiedz

    Jadłam (ale nie opisałam), była pyszna. Te borówki były wspaniałym dodatkiem.

  5. Natalia · 31 marca 2015 Odpowiedz

    Wolę (wolałam) grubsze, konkretniejsze czekolady, ale taka tabliczka też wygląda na smaczną. :)

  6. ~Natalie · 1 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Zawsze chciałam jej spróbować! Chyba muszę komuś podpowiedzieć na zajączka, bo samemu trochę funduszy na czekoladę szkoda :P

  7. ~Olga (livingonmyown) · 1 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Początki naszych wpisów są… hmmm… no właśnie :D Musiałybyśmy się lubić w rl.
    Co do czekolady, tego typu kompozycje mnie nie pociągają, ale w sumie bym jej spróbowała. Dwa tygodnie temu dostałam coś podobnego od taty z zagranicznej wycieczki, tyle że bazuje na białej, nie deserowej czekoladzie, a więc z założenia jest słodsza (jeszcze nie jadłam, ma termin do marca przyszłego roku, a więc trochę jeszcze poczeka).
    Ostatnia rzecz: z logiki wypowiedzi wnioskuję, że miało być „niekoniecznie lubię”, jeśli chodzi o borówki jedzone na surowo, ale „nie” gdzieś uciekło.

    • czekosfera · 1 kwietnia 2015 Odpowiedz

      Co do lubienia nie mam wątpliwości. Coraz częściej też zastanawiam się nad zorganizowaniem jakiegoś spotkania czekoladowych blogerek ;).
      Też dokonuje selekcji ze względu na terminy ważności (z resztą trudno żeby robić inaczej).
      Za białymi czekoladami nie przepadam – latem jadłam białego Lindta i smakował jak masło z wanilią ;(.

      • ~Olga (livingonmyown) · 1 kwietnia 2015 Odpowiedz

        Dobry pomysł ze spotkaniem, sama o tym myślałam, ale błagam, nie wcześniej niż w wakacje (wtedy też będzie więcej luzu i może pojawi się więcej osób). Za miesiąc muszę oddać pierwszy rozdział magisterki, a nie mam nic… Ratunku! Święta będą bardzo świąteczne – do mamy idę tylko w niedzielę, reszta dni to plan zakopania się w notatkach i książkach. Dobrze, że recenzje mam już napisane na zapas, bo w ogóle byłby koniec świata.

        • czekosfera · 1 kwietnia 2015 Odpowiedz

          Ja kończę pisać już 4-ty rozdział, ale obronę mam w czerwcu ;). I też napisałam recenzje na zapas, żeby przez święta skupić się na czymś innym ;D.

  8. ~Barbara Cichorska · 6 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Jedna z pierwszych lindtowskich czekolad jaką jadłam, sentyment pozostał :)

Zostaw odpowiedź