Wawel – Tiramisu, Orzechowe, Adwokat

Idziesz do kogoś na gościnę i wynosisz trzy czekoladki, bo chcesz im zrobić zdjęcia ;). Tak właśnie zrobiłam. Nie lubię niczego od firmy Wawel, ale te czekoladki na prawdę ładnie wyglądały. I byłam bardzo ciekawa orzechowej wersji.

1wawel

Tiramisu

„Tiramisu to wyjątkowe, delikatne, dwuwarstwowe nadzienie, otulone szlachetną deserową czekoladą.” – tak o nich pisze producent. A jak jest na prawdę?

2tir

Gruba warstwa deserowej czekolady. Jak zwykle proszkowej, słodkiej, z wyraźnym kakaowym akcentem. W środku dwuwarstwowe nadzienie. Jasny dół – zbity, o dziwnej strukturze, jakby z dodatkiem mikro twardych kawałków czegoś (nie jestem w stanie tego do niczego przyrównać). Ciemna góra – półpłynna, lekko alkoholowa (jakby się uprzeć to można wyczuć amaretto), cukrowa i bardzo słodka. Całość ani trochę nie przypomina mi tirami su. I gdzie jest kawa?!

Ocena: 3,5/10

Orzechowy

„Czekoladki Orzechowe to harmonijne połączenie smaku delikatnej mlecznej czekolady i orzechów laskowych.”

4orz

Tym razem mamy mleczną czekoladę – czyli ani śladu kakao. Jest za to dużo cukru i gumowa struktura. W środku coś jeszcze dziwniejszego. Pierwszym rozczarowaniem jest sam kolor. Bo jak orzechowe nadzienie to na ogół ciemne, nie? Do tego duuużo cukru i margarynowy posmak, który towarzyszy nam od początku od końca. A orzechy laskowe? Nie było ich.  Wyczułam za to posmak orzeszków ziemnych. Całość to taki margarynowo-cukrowy potwór w ładnej folijce ;).

Ocena: 3/10

Adwokat

„Odkryj tajemnice czekoladek Adwokat. Zasmakuj w delikatnym kremowym nadzieniu o smaku likiera adowakatowego ukrytym pod warstwą szlachetnej deserowej czekolady.”

3adw

Znowu ta sama proszkowa czekolada. Dobrze, że czuć w niej chociaż kakao. Nadzienie jest półpłynne. Wyraźnie (ale w granicach rozsądku) alkoholowe. Bardzo słodkie. Gdybym nie wiedziała, to nie powiedziałabym, że to nadzienie o smaku adwokatu. Nic z wyjątkiem alkoholu i koloru o tym nie świadczy.

Ocena: 5/10

Podsumowując – czekoladki są bardzo kiepskie. Ale jeśli już miałabym wybierać, to najlepsza (znośna) była adwokatowa. Porażka totalną była orzechowa (margaryna i cukier) i tiramisu, bez tiramisu ;).

PS. Pewnie znowu wychwycicie dziwne literówki, za co z góry przepraszam. Tak to już jest gdy człowiek pisze pod wpływem cukrowego uniesienia ;P.

7 komentarzy

  1. ~Natalia · 3 marca 2015 Odpowiedz

    O, jakie niskie oceny. W takim razie – nie jadłabym. :D

  2. ~Barbara Cichorska · 3 marca 2015 Odpowiedz

    Parę lat temu bym się nimi ekscytowała, dziś mówię stanowcze NIE :D Zwłaszcza po Twojej recenzji ;) Wawel powinien robić tylko Michałki! :D

  3. ~Natalie · 3 marca 2015 Odpowiedz

    Ja jadłam tiramisu i muszę stwierdzić, że było ohydnie cukrowe :P Ble!

  4. ~Olga (livingonmyown) · 4 marca 2015 Odpowiedz

    Czekoladki grzechu warte, widzę :D
    Choć ta o smaku likiera wygląda zachęcająco!

    P.S. Autokorekta wychwyciła Ci i rozdzieliła „tiramisu” na tirami su, niczym z japońskiej kreskówki.

  5. ~Lukrowana Słodycz · 4 marca 2015 Odpowiedz

    Zdecydowanie muszę ich spróbować, dawno na nie poluję. Szczerze powiedziawszy liczyłam na „wow” efekt :/

  6. ~NapalonaStolarska21 · 7 marca 2015 Odpowiedz

    A ja się zakochałam w Orzechowych!

    Kupowałam masowo w Polo, a tutaj w W. nie ma Polo, o dziwo….

  7. ~karobi · 7 kwietnia 2015 Odpowiedz

    znam te tiramisu. średnio mi smakują, ale wolę to od pralinek mieszko, więc sporo ich już jadłam. moim zdaniem naprawdę smaczne są z tej serii takie krówkowe. nadzienie jest miękkie, nie proszkowe, czysta, choć nieco płynna, krówka. czekolada jest mleczna.

Zostaw odpowiedź