Lindt CREATION Orange

Wydawać by się mogło, że jestem nieracjonalną osobą. Bo kto po spróbowaniu jednej tabliczki biegnie od razu po drugą taka samą, tylko, że z innym nadzieniem? Ale w ramach wytłumaczenia dodam, że tą kupiła mi mama, zachwycona smakiem Cherry&Chili.

Ciemna czekolada wypełniona musem czekoladowym ciemnym (26%) i nadzieniem pomarańczowym (18%). Masa kakaowa minimum 70%.

 1

I znowu mamy elegancki kartonik, a w środku 150-gramową tabliczkę owiniętą termozgrzewalnym sreberkiem. Tym razem oprócz intensywnej nuty kakao czuć również pomarańczę.

Znowu jest krucha i gruba warstwa cudownej, gorzkiej czekolady – intensywnie kakaowej, gładkiej i aksamitnej. W środku dwa nadzienia. U dołu czekoladowy mus, który musem nie jest. Jest za to lekko słodki i tłusty*. I warstwa górna – ta na która tak czekałam – nadzienie pomarańczowe. Wydaje mi się, że jest ciut bardziej płynne niż w wersji Cherry&Chili. Lekko kwaśne i słodkie zarazem. Intensywnie pomarańczowe (sok pomarańczowy 10% i pomarańcze 2%). Jedyne co mi przeszkadzało, to taki gorzkawy posmak jakby dodano do niego za dużo skórki pomarańczowej.

 2

Całość (mimo gorzkawego posmaku z pomarańczy) komponuje się idealnie i smakuje wyśmienicie.
Wersja Cherry&Chili była smaczna i do tego ciekawa (dodatek chili), ale mi ciut bardziej przypadła do gustu dzisiejsza tabliczka (bardzo lubię połączenie gorzkiej czekolady i pomarańczy).

*Plus za to, że jego bazą nie są tłuszcze roślinne (co bywa słabością Lindta).

Ocena: 9,5/10

Kupione w: Polo Market

Cena: 7,69zł (wyprzedaż towaru)

Gramatura: 150g

Wartości odżywcze i skład: na zdjęciu

3

12 komentarzy

  1. ~Olga (livingonmyown) · 2 lutego 2015 Odpowiedz

    Trochę nie na temat, ale Twoja aktywność na blogu niesie mi pocieszenie, że nie tylko ja jem codziennie coś słodkiego. Mam jednak pytanie dodatkowe: jak dużą część produktu zjadasz naraz?

    • ~Magda Lena · 2 lutego 2015 Odpowiedz

      Ja też codziennie jem coś słodkiego, obowiązkowo do kawy! :)
      Świetna jest ta czekolada, lubię to połączenie smaków – czekolada i pomarańcza :)

    • czekosfera · 2 lutego 2015 Odpowiedz

      Za każdym wpisem obawiam się tego, co sobie o mnie pomyślą inni (wizja grubasa, który nałogowo je słodycze ;)). A teraz na serio – ogólnie nie mogę wytrwać dnia bez słodyczy. Ale staram się je ograniczać. To ile ich zjem zależy od tego jak dobry jest produkt, ale moim maksimum jest pół tabliczki. Choć jeśli mam do czynienia z gorzką czekoladą to wystarczą mi 3 kostki (i właśnie tej tyle zjadłam).
      A pytanie dodatkowe bardzo fajne :D

      • ~Olga (livingonmyown) · 2 lutego 2015 Odpowiedz

        O kurcze, to dla mnie trzy kostki byłyby męczarnią. Wolałabym w ogóle nie jeść słodyczy, niż jeść codziennie jednego cukierka. Pół czekolady to już ok, do tego dorzucam jogurt i jest mój codzienny deser :)

        • czekosfera · 2 lutego 2015 Odpowiedz

          Z gorzką właśnie tak mam, że nie muszę więcej. Co nie zmienia faktu, że pół tabliczki jest optymalne.
          I cieszę się, że jestem normalna z moim podejściem do słodyczy :D.

  2. ~Muszka · 2 lutego 2015 Odpowiedz

    Ja mam w domu jeszcze żurawinową z tej serii i kilka dni temu zjadłam jagodę z lawendą Lindt . Chilli z wiśnią była dobra,ale dla mnie za mało pikantna:)

  3. ~czoko · 2 lutego 2015 Odpowiedz

    Oba warianty kuszą, jednak obawiam się tego 70% masy kakaowej, nie za bardzo takie czekolady lubię.

  4. Natalia · 2 lutego 2015 Odpowiedz

    Mm, pyszne takie połączenie gorzkiej czekolady z pomarańczą. :3

  5. ~Barbara Cichorska · 2 lutego 2015 Odpowiedz

    Wiedziałam, że będzie Ci smakować :D. To całkiem normalne, żeby pędzić do sklepu po produkt, którego jesteśmy niezmiernie ciekawi ;). Ta goryczka z pomarańczy jest całkiem naturalna, dla mnie in plus.

  6. ~Natalie · 2 lutego 2015 Odpowiedz

    Uwielbiam deserowe od Lindt, ale połączenie czekolady z pomarańczą to nie moja bajka.

Zostaw odpowiedź