Nestle Dulce de Leche vs Strawberry Cheesecake

Nestle – korporacyjny gigant, którego logo dostępne jest na płatkach śniadaniowych, kaszkach dla dzieci i słodyczach (w Polsce głównie batonach). Najbardziej znanym i lubianym przeze mnie jest czekolada Aero.

Dzisiaj nowość na polskim rynku. Dostępna od niedawna w coraz większej ilości sklepów. Ja swoją dostałam w Biedronce po naprawdę dobrej cenie 7,99zł. Wybrałam wersję Dulce de Leche (nasz polski kajmak, tylko nie wiem co robią lody na opakowaniu czekolady), a że byłam z koleżanką ona kupiła Strawberry Cheesecake*. Czekolady sprowadzane są z Hiszpanii i zalecane jest serwowanie ich z lodówki w przypadku temperatury powyżej 24 stopni (ach ten hiszpański klimat).

*dostępna jest również wersja Crocanti Choc – z karmelizowanymi migdałami, ale nie wiem czy można ją dostać w Polsce.

Zacznijmy od początku.

Nestle Dulce de Leche czekolada mleczna (45,5%) z nadzieniem mlecznym (38,5 %) i nadzieniem karmelowym (16%) kontra Nestle Strawberry Chessecake czekolada mleczna (45,5 %) z nadzieniem truskawkowym (15 %) i nadzieniem sernikowym (39,5%)*.

*Masa kakaowa w czekoladzie mlecznej minimum 25%. Czekolada oprócz tłuszczu kakaowego zawiera tłuszcze roślinne.

240-gramowe opakowania kryją grube i błyszczące tabliczki czekolady. Każda z nich składa się z 18 kostek z wytłuczonym ziarnem kakaowca? o przyjemnym dla oka kształcie.

DSCF5023

Zapach:

Dulce de Leche: mleczny, z wyczuwalną nutą maślanego karmelu.

Strawberry Cheesecake: mleczno truskawkowy, minimalnie kwaskowaty (jeżeli może być taki zapach).

Smak:

Dulce de Leche: Sama czekolada mocno słodka, tłusta, ma jakby lekko proszkowy posmak. Myślałam, że będzie lepsza. Pod jej cienką warstwą kryje się nadzienie. U dołu mleczne, w kolorze karmelowym – mocnosłodkie, tłuste i bez wyrazu. W nic są zatopione małe kawałki ciastek. Są one mało chrupiące, jakby lekko wilgotne, w mocno wyczuwalną mąką (wiem że to głupio brzmi). U góry karmel. I to jest jedyna dobra rzecz w tej czekoladzie. Maślany, słodki, przyjemnie ciągnący – przypomina mi karmel z batonów Dove (kiedyś dostępnych w Rossmannie). Całość zdecydowanie za słodka i mało charakterystyczna – taki ulepek.

DSCF5025

Strawberry Cheesecake: Czekolad z nadzieniem owocowym nie lubię, ale ta była całkiem przyzwoita. Sama czekolada, ta sama co poprzednio, czyli marna, z tą różnica, że o wiele łatwiej oddziela się od nadzienia (wręcz się rozpada). Nadzienie w środku składa się również z dwóch warstw. Dolne, tym razem jasne, w smaku słodkie, kremowo-śmietankowe, z wyraźną nutą wanilii. W nim są zatopione kawałki ciasteczek, ale zdecydowanie lepsze od poprzednich. Kruche, dobrze wypieczone, z wyraźnie wyczuwalnym dodatkiem masła (jest go aż 0,21% ;)). Górne to warstwa truskawkowa – słodka, minimalnie kwaskowa, gładka i płynna. Taki lekki dżemik truskawkowy (trochę oszukany). Całość zdecydowanie smaczniejsza od poprzedniej, chodź brakowało mi w niej sernika! (patrz obrazek na opakowaniu) – twarożek w składzie jest, ale aż 0,4%.

DSCF5027

Podsumowując – nic specjalnego, ani w smaku ani w wykonaniu. Gdybym miała wybierać wybrałabym jednak Strawbeery Cheesecake – smaki lepiej się komponują i są wyraźniejsze, tylko nie rozumiem gdzie ten sernik?

Ocena:

Dulce de Leche: 3,5/5

Strawberry Cheesecake: 4/5

Wartości odżywcze:

Dulce de Leche: 552kcal/100, w tym tłuszcze 32,7g (kwasy nasycone 19,7g), węglowodany 58,8g (cukry 51g), białko 5,1g, sól 0,33g.

Strawberry Cheesecake: 

Skład Dulce de Leche: cukier, karmelizowane mleko w proszku 12,7% (serwatka, masło (z mleka), maltodekstryna, cukier, odtłuszczone mleko), pełne mleko w proszku, syrop glukozowy, tłuszcz palmowy, tłuszcz kakaowy, pokruszone herbatniki 4,8% (mąka kukurydziana, cukier, woda, masło (z mleka), glukoza, olej palmowy, orzechy laskowe, skrobie: kukurydziana, tapioka, serwatka z proszku (z mleka), substancje spulchniające: węglan amonu, węglan sodu, aromat, sól), tłuszcz mleczny, tłuszcze roślinne (palmowy, Shea, Sal, llipe, Kokum gurgi, Mango kernel), serwatka w proszku (z mleka), olej palmowy, laktoza, emulgator (lecytyny), sól, aromat.

Skład Strawberry Chessecake: cukier, pełne mleko w proszku, nadzienie truskawkowe (syrop glukozowy, cukier, woda, substancja utrzymująca wilgoć: glicerol, koncentrat puree truskawkowego 6%, koncentrat soku truskawkowego 3,1%, stabilizator: karagen, kwas: kwas cytrynowy, regulator kwasowości: cytrynian sodu, koncentrat soku z czarnej porzeczki, aromat naturalny), tłuszcz palmowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, pokruszone herbatniki maślane 2,4 % (mąka kukurydziana, cukier, masło 0,21%, glukoza, woda, olej palmowy, skrobie: kukurydziana, tapioka, serwatka w proszku (z mleka), aromat, sól, substancje spulchniające: węglan amonu, węglan sodu), serwatka z proszku (z mleka), tłuszcze roślinne (palmowy, Shea, Sal, llipe, Kokum gurgi, Mango kernel ), tłuszcz mleczny, laktoza, twarożek (z mleka) 0,4%, emulgator (lecytyny), aromaty.

I odsyłam do artukułu: http://www.poradnikhandlowca.com.pl/aktualnosci-gospodarka/czekolada-towarem-luksusowym

Czekoladoholicy – nasz koniec się zbliża! ;)

8 komentarzy

  1. ~Angelika_Monika (Candy Pandas) · 20 listopada 2014 Odpowiedz

    Właśnie ze względu na znikomą ilość sera w sernikowym nadzieniu, kupiłyśmy karmelową… Jeszcze jej nie jadłyśmy, więc nie wiemy, czy był to dobry wybór ;)

  2. ~Natalie · 20 listopada 2014 Odpowiedz

    A ja dziś się napaliłam, poleciałam i co? Nico! Nie było ani jednej, aż płakać mi się chce :’(

  3. ~czoko · 20 listopada 2014 Odpowiedz

    Mam trochę inne wrażenia po zjedzeniu dulce. Dla mnie nadzienie było mocno krówkowe i charakterystyczne. Ale przyznam, że czekolada była za słodka.

    • czekosfera · 20 listopada 2014 Odpowiedz

      Była za słodka, z tym się zgodzę.
      A co do nadzienia – to na moją ocenę miało wpływ to, że miałam obie do porównania. W Strawberry Cheesecake nadzienie przypominało mi nadzienie z Kinder Czekolady (którą bardzo lubię). A w tym Dulce efekt psuły kawałki mącznych herbatników. Pewnie gdybym jadła tylko Dulce, smakowałaby mi bardziej ;).

  4. ~Barbara Cichorska · 23 listopada 2014 Odpowiedz

    Nestle ma w posiadaniu markę Orion – jadłam parę ich dużych tabliczek o identycznie wygladajacych z zewnątrz kostkach. Szału nie było. Zresztą skład mnie skutecznie do tych tabliczek zniechęca.

  5. ~Adam · 28 grudnia 2014 Odpowiedz

    Witam
    W jakich sklepach można ją kupić? bo w biedronce już nie ma.

    Dzięki

  6. ~Adam · 30 grudnia 2014 Odpowiedz

    Dzięki poszukam :)

Zostaw odpowiedź